Logo Polskiego Radia
Print

Ustawa 67 pod lupą Trybunału Konstytucyjnego

PR dla Zagranicy
Katarzyna Gizińska 06.05.2014 17:54
Trybunał Konstytucyjny przygląda się ustawie podwyższającej wiek emerytalny do 67 roku życia.
Warszawa: posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego ws. wydłużenia wieku emerytalnego, foto: PAP/EPA/Bartłomiej Zborowski

Trybunał Konstytucyjny rozpoczął rozpoznawanie wniosków kwestionujących ustawę podwyższającą wiek emerytalny do 67 roku życia. Zaskarżyły ją: Solidarność, OPZZ i posłowie PiS. Przepisom zarzucono m.in. naruszenie zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie praw. Główny zarzut to jednak naruszenie konwencji organizacji pracy, która nie pozwala na przekroczenie granicy 65 lat przy ustalaniu wieku emerytalnego. - mówił dziennikarzom jeszcze przed rozprawą pełnomocnik "Solidarności" prof. Marcin Zieleniecki.

Jak tłumaczył, problem zdolności do pracy osób starszych został potraktowany zdawkowo. Stwierdzono, że skoro żyją dłużej, to są w dobrym zdrowiu. A to - przekonywał profesor Zieleniecki - nie jest prawdą, co pokazują badania GUS i Eurostat.

Przedstawiciel Sejmu Borys Budka przekonywał jednak, że ustawa jest zgodna z konstytucją, która nie określa wieku emerytalnego. Dlatego o jej los jest spokojny.

Ale związkowców w Trybunale wspiera Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dariusz Joński przekonywał, że przez dwa lata od uchwalenia kontrowersyjnych przepisów, rząd nie zrobił nic, by w jakikolwiek sposób pomóc znaleźć pracę ludziom po 60 roku życia.

Sejm uchwalił zmiany w ustawie o emeryturach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w maju 2012 r. Przed zmianami kobiety miało prawo do emerytury po osiągnięciu 60. roku życia, a mężczyźni - 65. Od 2013 r. zgodnie z zaskarżoną ustawą wiek emerytalny wzrasta co kwartał o miesiąc - dla mężczyzn będzie wynosił 67 lat w 2020 r., a dla kobiet - w 2040 r. Ustawa pozwala też przejść wcześniej na częściową - 50 proc. - emeryturę (kobiety w wieku 62 lat, przy 35 latach pracy i mężczyźni w wieku 65 lat przy 40 latach stażu).

Rząd wprowadził zmiany motywując je bezpieczeństwem systemu emerytalnego. To dlatego, że obecnie na jednego emeryta przypadają cztery osoby zdolne do pracy, a za 50 lat będą to tylko dwie osoby. Nie pozwoliłoby to, zdaniem rządu, zapewnić wypłat emerytur na odpowiednim poziomie, ani zapewnić wzrostu gospodarczego.

IAR/KG

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt