Logo Polskiego Radia
Print

Powodzie w Europie Środkowej

PR dla Zagranicy
Michał Strzałkowski 04.06.2013 18:50
Jedenaście osób nie żyje, tysiące ewakuowano, zalane są setki miejscowości.
Powódź w CzechachPowódź w Czechachfot. PAP/EPA/FILIP SINGER

Jedenaście osób nie żyje, tysiące ewakuowano, zalane są setki miejscowości. Europa Środkowa zmaga się z powodziami spowodowanymi przez ulewne deszcze. Najpoważniejsza sytuacja jest w Niemczech, Austrii, Czechach, na Węgrzech i Słowacji.
W Pradze, po przejściu fali kulminacyjnej na Wełtawie, sytuacja powoli stabilizuje się. Poważne zagrożenie występuje nadal w dolnej części rzeki oraz na Łabie.
Niezwykle powolne tempo opadania poziomu Wełtawy w stolicy jest spowodowane regulacją odpływów ze zbiorników retencyjnych znajdujących się w górnym biegu rzeki. Teraz mnóstwo wody z Wełtawy, która minęła stolicę naszych południowych sąsiadów zagraża Kralupom. Znajdują się tam jedne z największych zakładów chemicznych w Czechach. Tylko dziś z tego miasta ewakuowano kilka tysięcy osób mających domy w pobliżu brzegów Wełtawy. Kierownictwo zakładów chemicznych zapewnia, że specjalistyczne obiekty zostały odpowiednio zabezpieczone i nawet w przypadku ich zalania, toksyny nie przedostaną się do wody.
Rośnie też stan zasilanej Wełtawą rzeki Łaby w Usti. Przewiduje się, że będzie kulminować dziś w późnych godzinach wieczornych. Nad ranem fala powodziowa dotrze z Czech do Niemiec.
Tam już teraz panuje trudna sytuacja. Woda najbardziej daje się we znaki mieszkańcom Bawarii, Turyngii i Saksonii.
W Saksonii największe problemy sprawia teraz Łaba, która podnosi się z godziny na godzinę. Podtopione jest miasto Pirna, a przed wodą broni się Drezno. Z kolei w Miśni zalana została część starówki. W tej chwili trwa ewakuacja mieszkańców. Rzecznik miejscowego sztabu kryzysowego, Christopher Goebel, mówi, że to akcja na dużą skalę. Jak dodaje, poziom rzeki stale rośnie, a poza tym już teraz po centrum miasta można poruszać się tylko łodzią.
Mieszkańcy Miśni są coraz bardziej zdenerwowani. Pamiętają powódź z 2002 roku, która całkowicie zalała miasto.
Słowacy z niepokojem przyglądają się Dunajowi. W południe osiągnął trzeci stopień zagrożenia powodziowego. W Bratysławie woda wylewa się już na nabrzeża. Na bulwarze Dunaju postawiono stalowe ściany, które mają chronić zabytkową dzielnicę w centrum. Na razie krajowy sztab kryzysowy nie wprowadził żadnych ograniczeń poza niewielkimi zmianami w ruchu komunikacji miejskiej i ruchu samochodów. Wstrzymano natomiast rejsy statków wycieczkowych po Dunaju.
Słowaccy hydrometeorolodzy ostrzegają, że w najbliższych kilkunastu godzinach wody Dunaju mogą spowodować powódź podobną do tej z roku 2002-go.
Przygotowanych do akcji ratowniczych jest ponad 500 żołnierzy oraz ciężki sprzęt saperski. Fala powodziowa, która płynie Dunajem do Bratysławy i dalej do Austrii może najwcześniej dotrzeć do Bratysławy w nocy ze środy na czwartek. Pozostałe słowackie rzeki nie stanowią na razie zagrożenia.
Z kolei Węgrzy umacniają wały przeciwpowodziowe wzdłuż Dunaju. W tej akcji pomaga wojsko. Mieszkający blisko rzeki muszą być przygotowani na ewakuację.
Od kaprysów Dunaju uzależnieni są też Austriacy. Wezbrana woda zalała miasto Melk i naruszyła wały ochronne w Krems. Miejscowi meteorolodzy mówią, że w ciągu 2 ostatnich dni spadło tyle deszczu, ile normalnie spada w ciągu 2 miesięcy.
Uznaje się, że w Austrii, w wyniku powodzi zmarły 2 osoby, a kilka innych zaginęło. W Niemczech zginęły kolejne 2 osoby. W stolicy Czech życie straciło 7.

IAR/MS

Czytaj także
Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt