Logo Polskiego Radia
Print

Nord Stream 2: KE nowymi regulacjami uderzy w Gazprom?

PR dla Zagranicy
Halina Ostas 05.11.2017 21:20
KE zamierza przedstawić propozycję zmian w prawie, które będą uderzeniem w projekt gazociągu Nord Stream 2
Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjneFoto: pixabay.com/Creative Commons Public Domain CC0

Przedstawiciel Komisji Europejskiej przekazał we wtorek, że propozycja ma zagwarantować, iż wszystkie duże gazociągi, które których trasa prowadzi przez terytorium UE, będą podlegały tym samym unijnym zasadom.

System przesyłowy gazu w UE reguluje trzeci pakiet energetyczny, który mówi m.in. o tym, że sprzedawcą gazu i operatorem gazociągu nie może być ten sam podmiot. Unijne przepisy mówią też o tym, że do takiego gazociągu muszą mieć dostęp inne przedsiębiorstwa.

Inwestycja może stać się dla Gazpromu mniej opłacalna

Oznacza to, że rosyjski Gazprom musiałby pozwolić na to, żeby z Nord Stream 2 korzystały również inne firmy zainteresowane przesyłem. Gdyby rosyjski projekt został podporządkowany tym przepisom, inwestycja stałaby się dla Gazpromu mniej opłacalna.

Przeciwnicy takiego rozwiązania, w tym sam Gazprom, wskazują, że trzeci pakiet energetyczny nie powinien dotyczyć gazociągów nie przebiegających w części morskiej przez terytorium UE.

Z tą opinią nie zgadza się KE. - W środę zaproponujemy nowelizację dyrektywy gazowej z 2009 r., zgodnie z którą zasady trzeciego pakietu energetycznego będą obejmowały gazociągi, które dostarczają gaz do UE z krajów trzecich. Oznacza to, że będą im podlegały także ich morskie części. W tle tej propozycji jest oczywiście kontekst dyskusji na temat projektu Nord Stream 2. Chcemy, żeby nie było wątpliwości co do tego, że unijne przepisy odnoszą się również do morskiej części Nord Stream 2 - powiedział we wtorek urzędnik KE.

Nadmienił przy tym, że istnieją różne opinie prawne na temat tego, w jakim zakresie reguły unijne dotyczą gazociągów dostarczających gaz do UE z krajów trzecich. - My chcemy to jednoznacznie określić. W nowelizacji dyrektywy gazowej zaproponujemy rozszerzenie definicji interkonektora, czyli połączenia gazowego, tak, aby mieściły się w niej wszystkie gazociągi dostarczające gaz do UE - dodał.

W przypadku nowych gazociągów urzędnicy z Brukseli planują wykorzystać taką definicję, żeby moment ich uruchomienia liczył się od chwili, gdy nastąpi fizyczny przepływ gazu. Ma to znaczenie dla zastosowania przepisów o oddzieleniu przesyłu od samej produkcji. Datą graniczną stosowania restrykcji w tej zasadniczej dla Gazpromu sprawie będzie właśnie uruchomienie gazociągu.

Nowe regulacje mają wejść w życie przed uruchomieniem Nord Stream 2

Według anonimowych informacji, KE spodziewa się, że nowe regulacje wejdą w życie przed końcem 2018 r., podczas gdy Gazprom zapowiada uruchomienie Nord Stream 2 w 2019 r.

Urzędnicy w Brukseli nie wykluczają, że mimo nowelizacji dyrektywy konieczne będą negocjacje z Rosją. W razie wejścia w życie zmian w dyrektywy gazowej, restrykcje trzeciego pakietu objęłyby bowiem terytorium tego właśnie kraju.

Unijne regulacje pozwalają na derogacje, czyli wyłączenia spod prawa trzeciego pakietu energetycznego i tego nowelizacja nie zmieni. Dlatego Moskwa może być zainteresowana rozmowami ze stroną unijną. W praktyce właściciele Nord Stream 2 mogą się zwrócić w tej sprawie do niemieckiego operatora sieci przesyłowych (Bundesnetzagentur), bo to do tego kraju będzie prowadziła magistrala. Bundesnetzagentur przed wydaniem zgody na wyjątek musi jednak zapytać o zdanie Komisję Europejską. A ta już niejednokrotnie mówiła, że projekt Nord Stream 2 jest sprzeczny z celami unii energetycznej.

Ekspert: prawo unijne nie powinno pozwalać na monopol Gazpromu

W przypadku gazociągu Nord Stream 2 teoretycznie prawo unijne nie powinno pozwalać na monopol Gazpromu w zarządzaniu przesyłem i dostarczaniu gazu - przekonuje ekspert ds. energetyki Wojciech Jakóbik. Jego zdaniem wahanie KE w tej sprawie i chęć negocjacji z Gazpromem to relatywizacja prawa.

Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu Biznes Alert, wyjaśnia, że gazociąg Nord Stream 2 nie został dotąd objęty prawem unijnym, które wprowadza zasady antymonopolowe niepozwalające jednej firmie zarządzać gazociągiem i słać nim gaz. - Gazprom właśnie to robi przez gazociąg Nord Stream 1, który został zbudowany jeszcze przed przyjęciem tego prawa - tłumaczy.

Jego zdaniem prawo unijne - tak zwany trzeci pakiet energetyczny - teoretycznie nie powinno na to pozwalać. - Gazprom powinien wpuścić inne firmy, zrezygnować z kontroli nad tą magistralą, co obniżyłoby zagrożenie monopolizowaniem rynku, czego obawia się Polska - mówi Jakóbik i tłumaczy, że Gazprom się z tym nie zgadza. Zdaniem rosyjskiego przedsiębiorstwa Nord Stream 2 powinien działać na tych samych zasadach, co jego poprzednik.

Kolidujące interesy różnych państw

Wojciech Jakóbik przekonuje, że Komisja Europejska targana jest w tej sprawie wewnętrznymi sporami, wynikającymi z kolidujących interesów różnych państw. - W tym Niemiec, które nie chcą mieszania się komisji do Nord Stream 2, co oficjalnie mówił kanclerz Sigmar Gabriel (wicekanclerz i szef MSZ Niemiec - przyp. red.) w Moskwie - przypomina ekspert.

- Ze względu na to komisja waha się i chce negocjować z Rosjanami warunki objęcia reżimem prawnym właśnie Nord Stream 2, prowadzi to do relatywizacji prawa unijnego - uważa Jakóbik. Jego zdaniem to niedopuszczalne.

Czas jest naszym sprzymierzeńcem

Zwraca jednak uwagę, na to, że z polskiego punktu widzenia takie negocjacje mogą mieć pozytywny aspekt. - Plusem jest to, że one raczej długo potrwają i z puntu widzenia naszych planów, które chcemy zrealizować, czyli właśnie rozbudować gazoport (w Świnoujściu – przyp. red.), zbudować korytarz norweski, każdy kolejny miesiąc opóźnienia Nord Stream 2, to jest czas na realizację naszych działań - przekonuje Wojciech Jakóbik.

Ekspert zauważa, że nowy gazociąg łączący Niemcy i Rosję promowany jest na wiele sposobów. - Oficjalny powód jest taki, że w Europie Zachodniej spada wydobycie gazu ziemnego, a zatem trzeba je czymś uzupełnić - wyjaśnia i dodaje, że odnoga Nord Stream 2, która ma rozprowadzać ten gaz dalej po Europie, ma powstać na linii Odry przez Niemcy, prowadzić gaz do Czech, a stamtąd na rynek Europy Środkowo-Wschodniej. - Zatem argument, że gaz z Nord Stream 2 ma zasilić Europę Zachodnią, jest fałszywy. Faktem jest, że ten gaz ma dalej zalewać Europę Środkowo-Wschodnią - przekonuje.

Destabilizacja Ukrainy?

Jego zdaniem Nord Stream 2 może ograniczyć rolę tranzytową Ukrainy, destabilizując ją ekonomicznie i politycznie. Uważa też, że ma "zablokować dywersyfikację, rozwój rynku, by podkopać rentowność alternatywnych projektów".

Nord Stream 2 to projekt dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku. W tym samym roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi.

PAP/ho

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt