Logo Polskiego Radia
Print

PIT: na co przeznaczane są pieniądze z naszych podatków

PR dla Zagranicy
Halina Ostas 02.05.2017 23:58
Co roku do urzędów skarbowych, do końca ustawowego terminu rozliczenia, spływa ok. 17 mln deklaracji podatkowych
Foto: droga-do-wolnosci.plFoto: droga-do-wolnosci.pl

2 maja był w tym roku ostatnim dniem na rozliczenie się z fiskusem. Składając deklarację, widzimy, ile podatku dochodowego musieliśmy zapłacić w poprzednim roku. Ale czy wiemy, na co wydawane są nasze pieniądze?

Co roku do urzędów skarbowych w całej Polsce do końca kwietnia, czyli ustawowego terminu rozliczenia się z fiskusem, spływa ok. 17 mln deklaracji podatkowych, mówi Łukasz Świerżewski, rzecznik Ministerstwa Finansów.

- W Polsce mamy około 23 milionów podatników. Deklaracji podatkowych, z tego względu, że część osób rozlicza się wspólnie itd., co roku składanych jest ok. 17 mln. W zeszłym roku ponad połowa wszystkich podatników złożyła PIT elektronicznie, było to 8,4 mln podatników. W tym roku wiemy już na pewno, że rekord ten zostanie pobity i będzie grubo ponad 9 mln zeznań podatkowych złożonych elektronicznie. Niewielki bardzo procent podatników, w tej chwili to ok. 700 tys., rozlicza się w drugim progu podatkowym. To jest ok. 3 proc. Obserwujemy wzrost, natomiast ciągle jest tak, że ogromna większość z nas rozlicza się w pierwszym progu podatkowym – informuje rzecznik resortu finansów.

Co grozi za niezłożenie zeznania w terminie?

W tym roku na rozliczenie się z fiskusem, mieliśmy trochę więcej czasu, bo ostateczny „deadline” to 2 maja. Jak co roku nie wszyscy podatnicy jednak z tego obowiązku wywiązali się o czasie. Jak przypomina zaś Małgorzata Sator z Urzędu Skarbowego Warszawa – Wola, w przypadku spóźnienia się ze złożeniem deklaracji w terminie lub niezłożeniem zeznania w ogóle grożą nam sankcje.

- Stawka mandatowa wynosi od 10 do 200 proc. kwoty najniższego wynagrodzenia, które obecnie równa się 2 tys. zł – mówi ekspertka. – Każda sprawa traktowana jest indywidualnie i odrębnie z uwagi na to, że różne są sytuacje, które przyczyniły się do tego, że nasze zeznanie zostało złożone po terminie. Na pewno, jeżeli jest to sytuacja od nas niezależna, co jesteśmy w stanie udokumentować, to wówczas możemy liczyć się z tym, że nasz tzw. czynny żal, czyli wyjaśnienie przyczyn złożenia zeznania po terminie, będzie uwzględniony i może być tak, że unikniemy sankcji karnej. Natomiast ten niepotrzebny kłopot, stres związany z tym, że składamy zeznanie po terminie, że musimy się liczyć z tym, że nasz czyn jest zagrożony sankcją karną, jest absolutnie do uniknięcia, kiedy po prostu złożymy to zeznanie odpowiednio wcześniej – dodaje.

Prawo do korekty

Jeśli zaś już po złożeniu zeznania podatkowego zauważymy w nim jakiś błąd, wówczas mamy prawo do korekty, przypomina Małgorzata Sator.

- Może być tak, że my sami zorientujemy się, że popełniliśmy błąd, wtedy możemy zawsze złożyć korektę. Prawo do korekty przysługuje nam do momentu, kiedy to zobowiązanie się nie przedawni, czyli mamy 5 pełnych lat od końca roku, w którym to zeznanie zostało złożone – wyjaśnia rozmówczyni Polskiego Radia 24.

Błąd poprawić może również organ podatkowy

Może być również tak, że błąd w naszym zeznaniu rocznym zauważy organ podatkowy, dodaje ekspertka.

- Jeżeli błąd w naszym zeznaniu podatkowym zostanie stwierdzony w toku czynności sprawdzających, prowadzonych przez organ podatkowy, to w zależności od rodzaju błędu, zgodnie z Ordynacją podatkową, organ podatkowy może skorygować za nas naszą deklarację. Wówczas wyśle nam jeden egzemplarz poprawionej deklaracji z naniesionymi poprawkami, i jeżeli go zaakceptujemy w terminie 14 dni od dnia doręczenia informacji wraz ze skorygowanym zeznaniem, ta korekta zostanie zaakceptowana i będzie wywoływała takie same skutki podatkowe jak korekta, którą złożyłby sam podatnik. Natomiast jeżeli nie są to błędy rachunkowe, nie jest to oczywista pomyłka, lub kwota zobowiązania przekracza 5 tys. zł, wtedy musimy liczyć się z tym, że organ podatkowy wezwie nas do złożenia skorygowanego zeznania podatkowego, poprawnie wypełnionego. Dalsze czynności będą uzależnione od tego, czy ta korekta zostanie sporządzona i co będzie z niej wynikało, czy nadpłata, czy kwota do zapłaty – wyjaśnia Małgorzata Sator.

Wpływy z PIT rosną...

Szacuje się, że w tym roku wpływy do budżetu z podatku od osób fizycznych wyniosą ok. 89 mld zł. To o 6 mld zł więcej niż w roku 2015.

Wpływy z PIT rosną z każdym rokiem, chociaż nie są to wzrosty bardzo duże, zaznacza rzecznik Ministerstwa Finansów Łukasz Świerżewski.

- Przychody podatkowe z podatków osobistych w 2015 roku wyniosły 83 mld zł, w 2016 r. już wzrosły do 89 mld zł – podaje liczby rzecznik.

... ale nie jest to główne źródło przychodów do budżetu

Wpływy z PIT nie są jednak na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o dochody budżetu państwa, czy tym bardziej sektora finansów publicznych, zauważa Radosław Żydok z Fundacji Republikańskiej.

- Zdecydowanie największe wpływy sektora finansów publicznych to opodatkowanie pracy (mowa tu o podatku PIT, składce NFZ i składce ZUS-owska – przyp. red.), to jest 318 mld zł. Łącznie mamy 643 mld zł, czyli prawie połowa wszystkich wpływów to opodatkowanie pracy. Niestety to powoduje, że Polacy nie mają z czego odkładać pieniędzy. Te kwoty są w okolicach 2 proc. dysponowanego dochodu. Tylko tyle Polacy odkładają na przyszłe wydatki, czy na przyszłe inwestycje. I to też powoduje, że pieniędzy na inwestycje brakuje. Polska pod tym względem jest zdecydowanie poniżej średniej unijnej. Dopiero na drugim miejscu są podatki od konsumpcji. Mamy też podatki od firm, CIT, ale też podatki od nieruchomości, dochody z ceł, są też przeróżne mandaty i kary. Z ważnych też źródeł są również dywidendy od spółek Skarbu Państwa. To są też kwoty rzędu kilku miliardów złotych rocznie – wylicza ekspert.

Jeśli mowa o podatku konsumpcyjnym, to tu największą pozycję stanowi VAT, dodaje Radosław Żydok.

- W 2015 r. to było ponad 123 mld zł. Mamy oczywiście też akcyzę, czyli podatek nakładany na paliwa, alkohol, papierosy, piwo, łącznie to jest blisko 63 mld zł. Mamy również opłatę paliwową, która jest liczona oddzielnie od akcyzy. Jest to stała wartość w każdym litrze benzyny, czy oleju napędowego. Jako Fundacja Republikańska przyjęliśmy też w naszej metodologii, że podatkiem od konsumpcji jest też podatek od gier, którego mamy prawie 1,5 mld zł rocznie i opłaty za korzystanie z dróg publicznych. To jest też ponad 1,5 mld zł – wymienia ekspert.

„Rachunek od Państwa”: 20 214 zł na mieszkańca

Mimo że rozliczając się co roku z fiskusem, widzimy, ile podatku dochodowego musieliśmy zapłacić w poprzednim roku, mało kto z nas wie tak naprawdę, na co wydawane są nasze pieniądze. Jak wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Fundacji Obywatelskiego Rozwoju, w kwietniu 2016 roku, ponad 95 proc. Polaków nie ma świadomości, jakiej wysokości są wydatki państwa. Zdecydowana większość nie zna również ich struktury.

Z opracowania przygotowanego przez Forum Obywatelskiego Rozwoju wynika, że w 2016 roku „Rachunek od Państwa” na jednego mieszkańca wyniósł 20 214 zł, wyjaśnia w radiowej Jedynce dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR.

- Państwo w przeliczeniu na statystycznego Polaka tyle właśnie wydało. Polacy do kasy państwowej wpłacili trochę mniej, a ta różnica to rosnący dług publiczny – tłumaczy ekspert.

Jeżeli chcemy mówić, czy to dużo, czy mało, to tę kwotę powinniśmy odnieść do Produktu Krajowego Brutto, dodaje rozmówca Jedynki.

- O tym, jak uciążliwe są podatki, decyduje bowiem ich skala do gospodarki. W Polsce wydatki publiczne do PKB to ponad 40 proc. Na tle państw Europy Zachodniej może wydawać się, że nie jest to dużo, ale na tle szybko rozwijających się państw to wysoki poziom – mówi dr Aleksander Łaszek.

Stosunek wydatków publicznych do PKB maleje

Pozytywną informacją jest jednak to, że od 2010 roku stosunek wydatków publicznych do PKB systematycznie maleje, zauważa główny ekonomista FOR.

- Ale ten poziom cały czas jest wysoki i niestety w 2016 roku ten spadek miał niekorzystną strukturę, bo to była przede wszystkim zapaść inwestycji publicznych – dodaje gość Jedynki.

Największa pozycja w wydatkach to emerytury i renty…

Największą zaś pozycję w wydatkach państwa stanowią emerytury i renty - 6345 zł rocznie w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

- Wydatki na emerytury i renty stanowią ponad 30 proc. wszystkich wydatków państwa – podkreśla dr Aleksander Łaszek.

… a po nich edukacja i zdrowie

Kolejnymi znaczącymi wydatkami publicznymi są: edukacja i zdrowie – jest to powyżej 2 tys. zł rocznie w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Łącznie z wydatkami na renty i emerytury stanowią one ponad połowę wszystkich wydatków publicznych. I choć - jak dodaje gość radiowej Jedynki - trudno jest po prostu wykreślić z owego rachunku jakieś pozycje, można się starać wydawać pieniądze bardziej efektywnie.

- W każdym obszarze jest pole do poprawy. Np. emerytury i renty – wycofywanie rożnych przywilejów emerytalnych, zmiany indeksowania, podnoszenie wieku emerytalnego, dalsze uszczelnianie systemu rentowego. W służbie zdrowia też jest pole do poprawy efektywności, choć nie wiem, czy do oszczędności. Na pewno w przypadku administracji jest pole do lepszej jakości usług za niższą cenę, np. więcej centrów usług wspólnych, bardziej przyjazne przepisy, które będą mniej czasochłonne nie tylko dla petentów, ale i dla urzędników – podaje przykłady tego, co można zmienić, dr Aleksander Łaszek.

Wydatki państwowe to nie tylko wydatki budżetu państwa, ale także samorządów, Narodowego Funduszu Zdrowia, Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zarządzanego przez ZUS, KRUS i wielu innych podmiotów. Cały sektor finansów publicznych obejmuje ponad 61 tysięcy rozmaitych instytucji.

Błażej Prośniewski, Karolina Mózgowiec, Aleksandra Tycner, Anna Wiśniewska

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt