Logo Polskiego Radia
Print

Płonący od tygodnia tankowiec zbliża się do Japonii

IAR / PAP
Dariusz Adamski 13.01.2018 12:11
  • Rosną obawy dotyczące ewentualnego skażenia środowiska po eksplozji, do której doszło na płonącym tankowcu Sanchi. Relacja Tomasza Sajewicza (IAR)
Irański tankowiec podryfował do wyłącznej strefy ekonomicznej Japonii - informuje japońska straż przybrzeżna
Akcja gaśnicza płonącego tankowca SanchiAkcja gaśnicza płonącego tankowca Sanchitwitter/@Echinanews

Zbiornikowiec, który pali się od prawie tygodnia, od sobotniego zderzenia z hongkońskim frachtowcem, w czwartek wieczorem znajdował się ok. 300 km na północny zachód od wyspy Amami Oshima - przekazał agencji Reutera rzecznik straży przybrzeżnej z prefektury Kagoshima.

Amami Oshima to jedna z północnych wysp archipelagu Riukiu, którego częścią jest też Okinawa.

Milion baryłek ropy

Tankowiec Sanchi, należący do głównej irańskiej firmy zajmującej się transportem ropy National Iranian Tanker Co, transportował prawie milion baryłek tzw. lekkiej ropy do Korei Południowej. W sobotę wieczorem zderzył się z hongkońskim frachtowcem CF Crystal na Morzu Wschodniochińskim na wysokości Szanghaju, w odległości ok. 250 km od wybrzeża. Po kolizji na tankowcu wybuchł pożar.

Rzecznik japońskiej straży przybrzeżnej powiedział, że chińskie władze odrzuciły propozycję pomocy ze strony Japończyków, twierdząc, że poproszą o wsparcie, gdy będą go potrzebować.

Według rzecznika nie jest jasne, czy tankowiec podryfuje na japońskie wody terytorialne, które są oddalone o 280 km. Straż przybrzeżna wysłała łodzie patrolowe i samoloty, by zdobyć najnowsze informacje na temat tankowca i monitoruje sytuację - zapewnił.

Marynarze zaginęli

W chwili zderzenia załoga Sanchi liczyła 32 osoby. We wtorek ratownicy odnaleźli ciało jednego z marynarzy i odesłali je do Szanghaju, gdzie ma zostać zidentyfikowane. Zaginieni są pozostali członkowie załogi, w której skład wchodziło 30 Irańczyków i dwóch obywateli Bangladeszu.

Przedstawiciele irańskiej firmy, która jest właścicielem tankowca, twierdzą, że marynarze mogą przebywać w maszynowni, która znajduje się poniżej poziomu wody i gdzie może nie być pożaru.

Południowokoreańskie ministerstwo ds. oceanów i rybołówstwa ostrzegło w środę, iż tankowiec może palić się nawet przez miesiąc. Wcześniej chińskie władze ostrzegały przed wyciekiem ropy i katastrofą ekologiczną spowodowaną ewentualnym wybuchem lub zatonięciem jednostki.

PAP/dad

Zbiornikowiec, który pali się od prawie tygodnia, od sobotniego zderzenia z hongkońskim frachtowcem, w czwartek wieczorem znajdował się ok. 300 km na północny zachód od wyspy Amami Oshima - przekazał agencji Reutera rzecznik straży przybrzeżnej z prefektury Kagoshima.

Amami Oshima to jedna z północnych wysp archipelagu Riukiu, którego częścią jest też Okinawa.

Milion baryłek ropy

Tankowiec Sanchi, należący do głównej irańskiej firmy zajmującej się transportem ropy National Iranian Tanker Co, transportował prawie milion baryłek tzw. lekkiej ropy do Korei Południowej. W sobotę wieczorem zderzył się z hongkońskim frachtowcem CF Crystal na Morzu Wschodniochińskim na wysokości Szanghaju, w odległości ok. 250 km od wybrzeża. Po kolizji na tankowcu wybuchł pożar.

Rzecznik japońskiej straży przybrzeżnej powiedział, że chińskie władze odrzuciły propozycję pomocy ze strony Japończyków, twierdząc, że poproszą o wsparcie, gdy będą go potrzebować.

Według rzecznika nie jest jasne, czy tankowiec podryfuje na japońskie wody terytorialne, które są oddalone o 280 km. Straż przybrzeżna wysłała łodzie patrolowe i samoloty, by zdobyć najnowsze informacje na temat tankowca i monitoruje sytuację - zapewnił.

Marynarze zaginęli

W chwili zderzenia załoga Sanchi liczyła 32 osoby. We wtorek ratownicy odnaleźli ciało jednego z marynarzy i odesłali je do Szanghaju, gdzie ma zostać zidentyfikowane. Zaginieni są pozostali członkowie załogi, w której skład wchodziło 30 Irańczyków i dwóch obywateli Bangladeszu.

Przedstawiciele irańskiej firmy, która jest właścicielem tankowca, twierdzą, że marynarze mogą przebywać w maszynowni, która znajduje się poniżej poziomu wody i gdzie może nie być pożaru.

Południowokoreańskie ministerstwo ds. oceanów i rybołówstwa ostrzegło w środę, iż tankowiec może palić się nawet przez miesiąc. Wcześniej chińskie władze ostrzegały przed wyciekiem ropy i katastrofą ekologiczną spowodowaną ewentualnym wybuchem lub zatonięciem jednostki.

PAP/dad

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt