Logo Polskiego Radia
Print

Niepodległość Katalonii. Co zdecyduje hiszpański Senat?

IAR / PAP
Dariusz Adamski 26.10.2017 14:13
  • Hiszpański Senat głosuje zgodę na zawieszenie katalońskiej autonomii. Relacja Ewy Wysockiej (IAR)
W hiszpańskim Senacie odwleka się głosowanie zgody na zawieszenie katalońskiej autonomii
Protestujący zwolennicy secesjiProtestujący zwolennicy secesjiPAP/EPA/MARTA PEREZ

Z ostatnich informacji wynika, że Senatorowie przegłosują zgodę nie wcześniej niż o 15.00. Również w Barcelonie wciąż nie rozpoczęła się sesja regionalnego parlamentu.

Nikt oficjalnie nie podał przyczyn opóźnienia. Uczestniczący w telewizyjnych i radiowych debatach wyrażają nadzieję, że Madryt i Barcelona próbują dojść do porozumienia.

Hiszpański Senat zebrał się w piątek tuż po godz. 10, by zatwierdzić przedstawione w ubiegły weekend propozycje rządu centralnego. Mają one na celu przejęcie władzy w Katalonii, by zahamować proces odrywania się tego regionu od reszty kraju.

Artykuł 155.

Centroprawicowy rząd Mariano Rajoya zaproponował w ubiegłą sobotę, by korzystając z art. 155 hiszpańskiej konstytucji, usunąć z urzędu szefa katalońskiego rządu Carlesa Puigdemonta i rozwiązać jego gabinet. Władze w Madrycie chciały też ograniczenia funkcji regionalnego parlamentu i ogłoszenia w ciągu sześciu miesięcy przedterminowych wyborów do katalońskiego parlamentu, by przywrócić porządek konstytucyjny w tym autonomicznym regionie i zapobiec secesji.

Zgoda bezwzględnej liczby członków Senatu jest niezbędna do przejęcia przez Madryt bezpośredniej władzy nad Katalonią na podstawie art. 155 konstytucji. Oczekuje się, że głosowanie w tej sprawie odbędzie się ok. godz. 14, a jego wynik jest raczej przesądzony, gdyż rządząca Partia Ludowa (PP) Rajoya ma bezwzględną większość mandatów w izbie wyższej.

Po głosowaniu Rajoy najpewniej zwoła swój gabinet, by przyjąć pierwsze konkretne kroki dotyczące Katalonii.

Odwołanie Puigdemonta

W Senacie premier wyjaśnił, że pierwszym krokiem byłoby odwołanie Puigdemonta i całego katalońskiego rządu. Według agencji Reutera może też chodzić o przejęcie nadzoru nad regionalną policją (Mossos d'Esquadra), która włączyła się 1 października w działania na rzecz referendum niepodległościowego.

Podczas sesji Rajoy bronił nadzwyczajnych środków, nazywając je jedyną drogą do rozwiązania kryzysu, który uznał za najpoważniejsze wyzwanie ostatnich lat. Utrzymywał, że środki te nie mają odebrać swobód Katalończykom, lecz ich bronić.

Nie jest jasne, jak w praktyce miałyby wyglądać te nadzwyczajne środki ani czy Katalończycy by je zaakceptowali. Niektórzy zwolennicy niepodległości zapowiadali kampanię nieposłuszeństwa obywatelskiego.

Gra na czas

W czwartek przez cały dzień spekulowano, czy kataloński rząd wyznaczy datę regionalnych wyborów, by w ten sposób uniknąć wprowadzania w życie propozycji Rajoya.

Jednak ostatecznie Puigdemont nie ogłosił wyborów i pozostawił w rękach katalońskiego parlamentu decyzję, czy w następstwie referendum ogłaszać niepodległość czy też nie. Władze centralne powtarzają, że plebiscyt był niezgodny z hiszpańską konstytucją.

Jak pisze agencja EFE, będący w opozycji socjaliści złożyli poprawkę, która stwarza możliwość stopniowego wprowadzania w życie nadzwyczajnych środków zaproponowanych przez rząd centralny, jeśli katalońscy secesjoniści zmienią zamiary i nie ogłoszą niepodległości. Była to jedyna poprawka, którą zaakceptowała PP.

Rzecznik socjalistów w Senacie Ander Gil wyjaśnił, że jego ugrupowanie liczy, iż ta propozycja pomoże w znalezieniu "rozwiązania ostatniej szansy".

W Senacie nie będzie konfrontacji

Podczas sesji Senatu nie odbędzie się debata między rządem Rajoya a regionalny rządem Katalonii. Puigdemont odmówił stawienia się w Senacie, co zaoferował mu przewodniczący izby wyższej Pio Garcia Escudero.

Nie jest jasne, na jakie działania zdecyduje się kataloński parlament, który w południe zbierze się w Barcelonie.

Referendum niepodległościowe

Konflikt Barcelony z Madrytem jest rezultatem referendum w Katalonii z 1 października, w którym 90,18 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu; w plebiscycie wzięło udział ok. 2,28 mln osób spośród 5,3 mln uprawnionych.

10 października Puigdemont ogłosił w katalońskim parlamencie, że przyjmuje mandat obywateli do ogłoszenia niepodległości, ale jednocześnie wezwał katalońskich deputowanych do odroczenia o kilka tygodni secesji Katalonii, aby umożliwić negocjacje z rządem w Madrycie. Następnie Puigdemont podpisał deklarację niepodległości wzywającą inne państwa do uznania "republiki Katalonii".

Według agencji Reutera kataloński parlament może teraz postanowić zrezygnować z odroczenia deklaracji niepodległości, przedstawić bardziej formalną deklarację lub poddać pod głosowanie wniosek o odłączenie się od Hiszpanii.

Najpewniej Hiszpański Trybunał Konstytucyjny natychmiast zablokuje takie dążenia. Inne kraje też dawały ostatnio wyraźnie do zrozumienia, że nie uznają niepodległości Katalonii.

Zwolennicy secesji rano zaczęli się zbierać przed parlamentem w Barcelonie.

IAR/PAP/dad

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt