Logo Polskiego Radia
Print

Europa wciąż podzielona w sprawie uchodźców

PR dla Zagranicy
Katarzyna Semaan 08.09.2017 10:16
  • Szef PE o pracach nad zmianą Traktatów Dublińskich [posłuchaj]
Premier Węgier ponownie skrytykował unijny mechanizm przymusowej relokacji uchodźców. Szef PE odpowiada.
Foto: PAPFoto: PAP

Premier Węgier Viktor Orban ponownie skrytykował unijny mechanizm przymusowej relokacji uchodźców. Zapewnił, że Węgry nigdy nie staną się "krajem imigrantów".

Odpowiadając na list wysłany we wtorek przez przewodniczącego Komisji Europejskiej, w którym Jean-Claude Juncker miał napisać, że "solidarność nie jest daniem à la carte", szef węgierskiego rządu oświadczył, że jest zaszokowany i zbulwersowany tym stwierdzeniem. "Interpretacja zasady solidarności oznacza w istocie przekształcenie Węgier w kraj imigrantów, wbrew woli narodu węgierskiego" - odpowiedział Viktor Orban w liście, opublikowanym ma stronie internetowej węgierskiego rządu.

"Moim zdaniem to nie jest solidarność. To jest przemoc" - napisał premier Orban i dodał, że "w przeciwieństwie do innych państw Unii Europejskiej Węgry nie mają kolonialnej przeszłości". "Wielkie państwa członkowskie stały się krajami imigrantów, bowiem wypełniają swoje zobowiązania wynikające z ich kolonialnego dziedzictwa. Nigdy nie zgodzę się na to, by coś podobnego stało się z Węgrami" napisał Viktor Orban.

W środę rząd Węgier określił jako oburzającą i nieodpowiedzialną decyzję unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie kwot imigrantów. Trybunał w Luksemburgu oddalił skargę Węgier i Słowacji na przyjęty przez Brukselę obowiązek przyjmowania określonej liczby migrantów. Sędziowie uznali, że mechanizm jest "skuteczny i proporcjonalny".

Minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó powiedział, że Trybunał w Luksemburgu podjął decyzję polityczną, sprzeczną z interesami Europy i narodu węgierskiego. Podkreślił, że decyzja sądu nie jest dla Węgier obowiązująca. Według niego, Trybunał Sprawiedliwości nie wspiera ochrony granic, tylko przyjmowanie migrantów.

Z kolei przewodniczący Parlamentu Europejskiego zarzucił byłym krajom Bloku Wschodniego brak solidarności w kwestii uchodźców i wypomniał im pomoc, którą dostały, gdy zrzucały jarzmo komunizmu. Antonio Tajani udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera".

Szef Parlamentu Europejskiego powiedział, że takie kraje jak Włochy szczodrze pomagały krajom, które walczyły o wyzwolenie się spod sowieckiego jarzma i komunistycznej dyktatury. Dodał, że pomoc świadczona jest im nadal w formie funduszy strukturalnych. Zdaniem Tajaniego, "solidarność nie może być jednostronna. W przeciwnym razie członkostwo w Unii nie ma sensu".

Antonio Tajani poinformował, że Parlament Europejski pracuje nad zmianą Traktatów Dublińskich, które przewidują, że imigrant może starać się o azyl wyłącznie w tym kraju unijnym, do którego przybył. Powiedział, że Parlamentowi zależy na tym, by odmowa azylu w jednym państwie unijnym rozciągała się na wszystkie kraje członkowskie. Tajani wyraził nadzieję, że regulacje dublińskie uda się zmienić jeszcze tej jesieni.

Decyzja o relokacji 120 tysięcy uchodźców zapadła dwa lata temu na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej, w którym brali udział unijni ministrowie spraw wewnętrznych. Podjęto ją większością głosów.

IAR/KS

Print
Copyright © Polskie Radio S.A O nas Kontakt